Rozmowa o powieściach azerbejdżańskich i wyzwaniach tłumacza
Co wiesz o powieściach azerbejdżańskich? Niestety literatura azerbejdżańska rzadko gości na polskim rynku wydawniczym, a o autorach z Azerbejdżanu wiemy wciąż zdecydowanie za mało. Dlatego dzisiaj postaramy się trochę to zmienić.
O tym, jak pisać o współczesnych tematach Azerbejdżanu i dlaczego język azerbejdżański bywa bliższy Polakom niż turecki rozmawiamy z Julią – tłumaczką, lingwistką, filolożką oraz lektorką języka azerbejdżańskiego w Językach Kaukazu.
Odcinka o powieściach azerbejdżańskich możesz też posłuchać na Spotify, Apple Podcast oraz na naszym YouTube.
Asia (Kaukazomaniacy): Cześć wszystkim! Witam Was bardzo serdecznie w kolejnym odcinku podcastu Kaukazomaniacy. Dzisiaj porozmawiamy o literaturze, a dokładniej powieściach azerbejdżańskich – temacie niezwykle ciekawym i wciąż zbyt rzadko poruszanym w Polsce. Do tego odcinka zaprosiłam Julię, która w centrum Języki Kaukazu uczy Was języka azerbejdżańskiego, a oprócz tego jest tłumaczką, lingwistką, filolożką i tłumaczką z języka tureckiego i azerbejdżańskiego.
Julia: Cześć Asiu, witam Ciebie i wszystkich naszych słuchaczy oraz czytelników! Bardzo się cieszę, że możemy dziś porozmawiać o książkach z Azerbejdżanu i powieściach azerbejdżańskich.
Asia: Chciałabym zacząć naszą rozmowę od książki, która jest jedną z najnowszych powieści azerbejdżańskich na polskim rynku wydawniczym, jeśli chodzi o literaturę przekładaną z języka azerbejdżańskiego. Mowa o książce „Gugark”, którą miałaś przyjemność tłumaczyć . Kiedy ją czytałam, miałam poczucie, że jest ona niezwykle „kaukaska” – kryje w sobie po trochu wszystko to, co kojarzy się z tym regionem. Z Twojej perspektywy: dlaczego akurat ta książka? Skąd pomysł, by ją przetłumaczyć na język polski?
Julia: Wybrałam tę książkę do tłumaczenia przede wszystkim dlatego, że mnie osobiście ogromnie poruszyła. Czytałam bardzo różne dzieła literatury azerbejdżańskiej, zarówno starsze, jak i nowsze, ale to właśnie ta powieść przemówiła do mnie tak silnie, że uznałam, iż polscy czytelnicy po prostu muszą ją poznać. Ta książka mnie zdziwiła, rozśmieszyła, zastanowiła, ale nade wszystko – głęboko poruszyła.
Podejmuje ona niezwykle trudny temat konfliktu zbrojnego i wojny o Górski Karabach, ale robi to w sposób zupełnie niestereotypowy. Do tej pory o tym konflikcie mówiło się bardzo schematycznie, o ile w ogóle ten temat u nas gościł. Autor nie skupia się na samych walkach czy kwestiach zbrojnych; tych typowo wojennych wydarzeń jest w książce stosunkowo niewiele. Najważniejsza jest tu sytuacja zwykłych obywateli, perspektywa zwykłych obserwatorów. Książka pokazuje, jak głębokie i bolesne ślady wojna zostawia w ludzkiej psychice na wiele lat. To są często nieuświadomione problemy psychiczne, od których bohaterowie próbują uciekać, wmawiając sobie, że minęły lata i wszystko jest już w porządku. A okazuje się, że te kwestie wcale nie zniknęły.
Asia: Rzeczywiście, ta książka uderza swoim realizmem i niezwykle ludzką perspektywą. Wojna i jej bolesne konsekwencje są tam przedstawione nie jako patetyczny epos, ale jako smutna, a zarazem naturalna część codziennej egzystencji bohaterów. Dla osób, które jeszcze nie czytały tej książki: skąd w ogóle wziął się ten specyficzny tytuł? Co on oznacza?
Julia: Tytuł brzmi dla nas bardzo tajemniczo, ponieważ „Gugark” to po prostu nazwa małej miejscowości położonej w Armenii.
Współcześnie w tej miejscowości odbywa się letni obóz dla młodzieży poświęcony tematyce konfliktów, ich przeżywaniu i przezwyciężaniu. Główny bohater, który reprezentuje alter ego samego autora, przyjeżdża na ten obóz jako gość z Azerbejdżanu. Jako pisarz, dziennikarz i publicysta rozmawia z młodzieżą, a jednocześnie – co jakiś czas – oddala się od grupy, np. idzie do lasu i pogrąża się we własnych myślach.
Spotkanie z pewną dziewczyną oraz rozmowy z uczestnikami obozu wywołują u niego potężną falę wspomnień. Bohater zaczyna wracać myślami do swojego dzieciństwa, młodości, dorosłości, a także do podróży po krajach byłego Związku Radzieckiego sprzed kilku i kilkunastu lat. Istnieje też druga ważna część książki, która pokazuje, co działo się po zakończeniu tego letniego obozu, ale nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów, by nie psuć czytelnikom elementu zaskoczenia!
Asia: Wspomniałaś, że główny bohater to właściwie alter ego samego autora. Powieść wywołała spore poruszenie w samym Azerbejdżanie. Jak sądzisz, czy ucieczka w beletrystykę i literaturę piękną ułatwiła autorowi poruszenie tak bolesnych tematów?
Julia: Zdecydowanie tak. Podobieństwo między autorem a narratorem jest oczywiste i on sam tego specjalnie nie ukrywa. To, że mamy do czynienia z powieścią, czyli literaturą piękną, a nie z artykułem publicystycznym czy reportażem dziennikarskim, daje autorowi ogromną wolność. Jako dziennikarz czy publicysta piszący wprost pod swoim nazwiskiem byłby znacznie bardziej narażony na nieprzyjemności i trudne sytuacje. Forma literacka pozwala na pewien bezpieczny dystans i ucieczkę w sformułowanie: „to tylko literatura, wymyślona historia”. Warto zresztą dodać, że autor z różnych trudnych powodów nie mieszka obecnie we własnym kraju.
Popularne tematy w powieściach azerbejdżańskich
Asia: Skoro książka powstała już jakiś czas temu, jak wpisuje się ona we współczesne trendy literatury w Azerbejdżanie? O czym najczęściej piszą dziś azerbejdżańscy autorzy i o czym przeczytamy w powieściach azerbejdżańskich?
Julia: Powieść została opublikowana w języku polskim w 2020 roku, ale sam oryginalny tekst powstał około 2011 roku. Ważne jest, by czytelnicy mieli świadomość, że powstała ona przed eskalacją konfliktu z 2020 roku, więc nie tłumaczy ona obecnej sytuacji geopolitycznej, lecz obrazuje pewien stan zawieszenia. Niemniej jednak idealnie wpisuje się w najpopularniejszy nurt literatury azerbejdżańskiej – czyli rozliczanie wojny o Górski Karabach. To temat numer jeden, który po wydarzeniach z 2020 roku zyskał zupełnie nowe, dodatkowe perspektywy.
Oprócz tego na rynku pojawia się bardzo wyraźny, stosunkowo nowy motyw: szeroko rozumiane zagrożenie ze strony rosyjskiej. Pisarze zaczynają dojrzewać do trudnych tematów i analizują, co oznaczało dla nich dorastanie w rosyjskiej czy radzieckiej sferze wpływów – wcześniej carskiej, potem radzieckiej. Zadają pytania o to, jak daleko od siebie są mentalnie Azerbejdżanie i Rosjanie, jaki jest ich wzajemny stosunek oraz co oznacza powszechna obecność języka rosyjskiego w ich codzienności.
Z tym wątkiem silnie wiąże się powrót do tragicznych wydarzeń z początku lat 90., zwłaszcza do tzw. „Czarnego Stycznia” z 19–20 stycznia 1990 roku, kiedy doszło do brutalnej interwencji wojsk radzieckich i pojawienia się czołgów na ulicach Baku. Twórcy starają się zrekonstruować tamte chwile i pytają: co z tego pamiętamy i jak to wpłynęło na rozpad Związku Radzieckiego?
Trzecim wielkim tematem jest niezwykle silna autoanaliza i krytyka własnej obyczajowości. Pisarze nieustannie rozkładają azerbejdżańskie społeczeństwo na czynniki pierwsze. Zadają pytania: jacy jesteśmy? Co jest w naszych tradycjach dobre, a co przestarzałe i złe? Czy powinniśmy się reformować i na kim się wzorować? Kiedyś wzorem była Rosja, teraz staje się nim Turcja, a historycznie silne były wpływy perskie. Pojawiają się też głosy, by spojrzeć na Gruzję, która wydaje się bliżej Europy, albo wręcz przeciwnie – pytania, czy w ogóle tej Europy chcą, czy może czas wreszcie stanąć na własnych nogach. Ta silna koncentracja na własnym wnętrzu sprawia czasem, że literatura ta bywa trudna w odbiorze dla czytelnika z zewnątrz, ale jest to nurt niezwykle żywy.
Asia: Zastanawiam się, czy w tej autoanalizie dominuje duma z własnej tożsamości, czy może raczej krytycyzm i chęć zmiany?
Julia: Zdecydowanie dominuje trend takiego literackiego „biczowania się” i głębokiej samokrytyki. Pisarze skupiają się przede wszystkim na wadach narodowych, na tym, ile rzeczy wymaga natychmiastowej poprawy i jak bardzo muszą nadrabiać dystans do innych narodów. Oczywiście wszystko zależy od konkretnego autora i dzieła, ale ten krytycyzm jest bardzo wyczuwalny. Myślę, że to naturalna, przejściowa faza – naród musi po prostu przejść przez czas rozliczeń i nadrabiania zaległości. Na razie w tej literaturze jest dużo smutku, zdziwienia i ciągłego odkrywania własnych braków.
Od powieści azerbejdżańskich do języka
Asia: Chciałabym na chwilę przejść też do samego języka. Gruziński, ormiański, azerbejdżański – to trzy główne języki Kaukazu Południowego. Wizualnie różnią się od siebie szczególnie wizualnie. Jak azerbejdżański wygląda z perspektywy kogoś, kto chciałby zacząć naukę? Do czego można go porównać?
Julia: Rzeczywiście, te trzy języki korzystają z zupełnie innych alfabetów. Azerbejdżański od pierwszej połowy lat 90. zapisywany jest dostosowanym alfabetem łacińskim. Dzięki temu na pierwszy rzut oka wygląda bardzo przyjaźnie i znajomo dla Europejczyka, co z pewnością zachęca do nauki.
Sam język nie należy jednak do rodziny indoeuropejskiej, lecz do rodziny języków turkijskich. Jego najbliższym krewnym jest język turecki. Ta bliskość jest tak duża, że niektórzy uważają je wręcz za jeden język i pytają, po co w ogóle uczyć się azerbejdżańskiego, skoro turecki jest znacznie popularniejszy. To jednak błąd! Im dłużej zajmuję się oboma językami, tym mocniej widzę dzielące je różnice.
Jeśli chodzi o naukę, kluczem jest odrzucenie klisz myślowych, które znamy z nauki języków europejskich. Jako Polacy łatwo przyswajamy języki słowiańskie, a z nieco większym trudem germańskie czy romańskie, ponieważ wszystkie one dzielą wspólną „filozofię” i strukturę indoeuropejską. Azerbejdżański ma zupełnie inną gramatykę. Co ciekawe jednak, ze względu na wielowiekowe wpływy języka perskiego oraz rosyjskiego, azerbejdżański utracił część swoich skomplikowanych konstrukcji turkijskich. W efekcie jest on paradoksalnie bliższy strukturze myślenia Europejczyka niż sam język turecki! Posiada też sporo rosyjskich zapożyczeń leksykalnych, co dla osoby słowiańskojęzycznej bywa bardzo pomocne i swojskie.
Praca tłumacza powieści azerbejdżańskich
Asia: A jak wygląda praca tłumacza z tego języka? Z jakimi wyzwaniami musisz się mierzyć, przekładając prozę na język polski?
Julia: Jednym z ciekawszych wyzwań, z którymi się stykam, jest kwestia powtórzeń. Język azerbejdżański z dużą naturalnością dopuszcza obecność dokładnie tych samych słów w jednym zdaniu lub bezpośrednio sąsiadujących. Dla tamtejszego odbiorcy brzmi to zupełnie poprawnie. Język polski jest natomiast na powtórzenia niezwykle uczulony – u nas uważa się to za błąd stylistyczny, a czytelnik oczekuje płynnego operowania synonimami. Tłumacz musi więc nieustannie balansować: na ile może szukać synonimów, by tekst brzmiał dobrze po polsku, a na ile musi zachować specyficzny styl autora.
Drugie wyzwanie to gramatyka. W języku azerbejdżańskim istnieje cała gama struktur, których w polszczyźnie po prostu nie ma. Często jedno słowo w oryginale musimy oddać w przekładzie całym zdaniem podrzędnym. Chodzi tu m.in. o niezwykle bogatą paletę imiesłowów oraz konstrukcji przysłówkowych, które precyzyjnie określają sposób wykonywania czynności. Azerbejdżański ma ich blisko dziesięć różnych rodzajów, podczas gdy język polski dysponuje zaledwie dwoma. Przełożenie tego na język polski przy jednoczesnym zachowaniu literackiego stylu i dynamiki tekstu to ogromne wyzwanie.
Dodatkowo w Polsce w tym fachu nie miałam swojego „mistrza”. Rynek ten jest u nas tak mało rozwinięty, że musiałam uczyć się sama, metodą prób i błędów, i powoli stawać się mistrzem dla samej siebie.
Asia: Dla mnie i dla naszych słuchaczy jesteś absolutną mistrzynią i fenomenalną nauczycielką! A gdybyśmy chcieli poszukać innych książek azerbejdżańskich, po co jeszcze warto sięgnąć? Co mogłabyś polecić?
Julia: Trzeba przyznać, że wybór w języku polskim jest wciąż bardzo skromny. Starsze książki, wydawane jeszcze w czasach PRL-u, były w 99% tłumaczone okrężną drogą przez język rosyjski. Czasem sam autor pisał po rosyjsku lub najpierw sam przekładał swoje dzieło z azerbejdżańskiego na rosyjski i dopiero z tej wersji powstawało polskie tłumaczenie.
Z tamtego okresu mamy powieść Czyngiza Husejnowa „Mahomet, Mamed, Mamysz”, wydaną w Polsce na początku lat 80. Klasyczną pozycją jest też słynne „Ali i Nino” autorstwa Kurbana Saida . To fascynująca i bardzo tajemnicza postać. Do dziś badacze spierają się, czy pod tym pseudonimem ukrywał się pisarz znany jako Essad Bey, czy też były to dwie zupełnie różne osoby. Wszystko, co wyszło spod pióra Kurbana Saida w latach 20. i 30. ubiegłego wieku, jest bez wątpienia warte przeczytania, choć pokazuje rzeczywistość sprzed niemal stu lat.
Po polsku, oprócz „Ali i Nino”, możemy przeczytać m.in. „Dziewczynę ze Złotego Rogu” oraz pełną przygód powieść „Ropa naftowa i krew”. Te książki mają w sobie urok opowieści przygodowo-obyczajowych, przypominających nieco historie o Dzikim Zachodzie, ale osadzone na „Dzikim Wschodzie” czy „Dzikim Kaukazie”.
TOP 3 pisarzy azerbejdżańskich
Asia: A gdybyśmy chcieli przyjrzeć się tej najnowszej, współczesnej literaturze tworzonej już po odzyskaniu niepodległości? Masz swoje osobiste „Top 3” autorów?
Julia: Zdecydowanie tak! Moja pierwsza rekomendacja to wspomniany już Seymur Baycan – autor powieści „Gugark” . Uważam, że jego inne utwory również powinny ukazać się po polsku, by nasi czytelnicy mogli w pełni poznać i porównać jego wyjątkowy styl pisania.
Drugą autorką jest jego rówieśniczka, Günel Mövlud. Napisała ona znakomitą powieść „Obóz”, która wciąż czeka na polskiego wydawcę. Günel Mövlud pisze o podobnych, trudnych tematach społecznych co Seymur Baycan, ale robi to z niezwykle ważnej perspektywy kobiecej.
Trzecim autorem, którego bardzo cenię, jest Əli Əkbər, rówieśnik wspomnianej dwójki. Jego powieści wzbudzały w Azerbejdżanie ogromne kontrowersje i poruszenie. Pisze on w sposób bezkompromisowy o tamtejszej obyczajowości i rozlicza się zarówno ze swoimi rówieśnikami, jak i z całym społeczeństwem, bezlitośnie obnażając narodowe przywary.
Cała ta trójka jest niesamowicie ciekawa, ponieważ to twórcy, którzy zaczynali swoje kariery już w niepodległym Azerbejdżanie. Mają odwagę, świeże spojrzenie i nie są uwikłani w dawne układy, co pozwala im pisać o swoim kraju w sposób wolny i szczery.
Asia: Dziękujemy za tą listę i zachęcamy Was do czytania literatury azerbejdżańskiej i dowiadywania się więcej o powieściach azerbejdżańskich! Julio, bardzo dziękuję Ci za tę niesamowitą, pełną pasji rozmowę!
Julia: Ja również bardzo dziękuję za zaproszenie, za wspaniałą rozmowę i dziękuję wszystkim za wysłuchanie naszych kaukaskich opowieści!
Chcesz się uczyć azerbejdżańskiego z Julią ?
Dołącz do kursów azerbejdżańskiego online prowadzonych przez Julię!



