O czym Ty mówisz? Czyli ćwiczenie do nauki mówienia w nowym języku

Pewnie wszyscy zgodzimy się, że jednym z najważniejszych elementów nauki języka jest mówienie. I zapewne dla większości to jest jeden z największych problemów. Dla mnie też, dlatego dziś pierwszy sposób, by samemu sobie pomóc z mówieniem.

Jedynie pozornie może się to wydawać abstrakcyjne, by również w domu móc ćwiczyć mówienie. Zazwyczaj kiedy idziemy na kurs językowy, to również po to, by ktoś z nami rozmawiał w nowym języku. Tylko, że mało kogo stać i ma tyle czasu, by ćwiczyć na zorganizowanych zajęciach kilka razy w tygodniu. Nie będę Was oszukiwać, godzina raz czy dwa w tygodniu to za mało, by faktycznie zacząć mówić. Ale jak zawsze, jest na to kilka sposobów.

Teraz skoncentrujemy się na jednym z nich, nie wiem, czy najprostszym, ale na pewno jednym z mniej czasochłonnych. Jeśli uczymy się nowego języka, to nie oznacza, że całkiem zmieni się to, jak i o czym już mówimy w na co dzień. Dlatego warto poświęcić kilka minut, by zastanowić się, jakich słów używamy najczęściej i co robiliśmy danego dnia. Oczywiście całość musimy dostosować do naszego poziomu znajomości języka.

Nauka mowienia w jezyku obcymCałe ćwiczenie podzielmy na dwie główne części. Po pierwsze, usiądź i napisz na średniej wielkości kartce ok. 5-7 słów, których najczęściej używasz – a do tego są w takich formach, które znasz, np. w czasie, który już potrafisz tworzyć, czy przypadku (jeśli to cała fraza). Kartka przyda Ci się w części drugiej jako mała ściąga. Pamiętaj, by nie przekombinować – słowa powinny być na takim poziomie, żeby móc je wprowadzić do swojego codziennego słownika. Ja na przykład na liście mam: lekcja, pisać, biuro, Kaukaz, szkoła językowa, projekt i jechać, ponieważ to są słowa, które najbardziej dotyczą mojego codziennego życia. Punkt, o którym nie można zapomnieć – tłumaczymy te słowa na język, którego się uczymy 🙂

Teraz przechodzimy do części drugiej – codziennie lub co kilka dni staramy się opowiedzieć sobie, co robiliśmy danego dnia. Wystarczy 2-3 minuty na początek. Jeśli chcesz i masz czas, możesz wydłużyć to nawet do 10 minut. Jeśli już umiesz, możesz uzupełnić to o emocje – czy co Ci się dziś podobało, co Cię zdenerwowało, co było ładnego itd. Wiele osób uważa, że gadanie do siebie nie wygląda najlepiej 😉 Poza tym, kiedy wiesz, że ktoś Cię słucha (nawet jak nie rozumie), to może blokować i krępować, szczególnie na początku. Dlatego jeśli z kimś mieszkasz, to wykorzystaj, np. czas w łazience, podczas kąpieli lub pod prysznicem – woda nas często zagłusza. A jako ściągę możesz użyć naszej niewielkiej kartki, np. włożonej do torebeczki foliowej lub położonej w suchym miejscu. Często taka kartka jest tylko po to, by dawać nam poczucie bezpieczeństwa. Poświęć wspomniane 2-3 minuty na dosłownie kilka zdań o tym, co wydarzyło się danego dnia lub jak się miewasz.

Dzięki temu ćwiczeniu można osiągnąć dwie rzeczy – zacząć mówić we własnym tempie i unikając możliwego stresu (nikt nas nie słyszy) oraz utrwalać te zwroty, których najczęściej używamy na co dzień i które są nam najbardziej potrzebne. Koniec końców i tak tych słów będziemy używać w swobodnej rozmowie z obcokrajowcem.

Jak wszystko i ten sposób ma pewne wady lub pułapki, których trzeba się wystrzegać. Przede wszystkim używajmy tych zwrotów, co do których nie mamy wątpliwości. Nie kombinujmy za bardzo z nowymi formami – to zostawmy sobie na zajęcia z nauczycielem, który może nas od razu poprawić. Dlatego takie ćwiczenie na mówienie jest dobre przy znanych już zwrotach. Jeśli jesteś dopiero na początku drogi z nowym jękiem, na pewno znasz już pytania o samopoczucie, pochodzenie lub inne wyrażenia z rozmów zapoznawczych. Zacznij od nich – opowiadaj o sobie, a utrwalisz to słownictwo na tyle, by poszerzyć je o kolejne.

I druga wada – to ćwiczenie przynosi efekty dopiero po kilku powtórkach. Najważniejsze, by się nie zniechęcać za pierwszym lub drugim razem. A do tego nie czuć się „jakoś głupio”, bo gadamy do siebie lub bo mówimy „beznadziejnie i nieskładnie”. Jeśli nie będziemy ćwiczyć, i za miesiąc będziemy mówić „nieskładnie”, więc warto zacząć jak najszybciej.

A na koniec coś, co powtarzam większości osób uczących się gruzińskiego:

już mówisz bardzo dobrze, tylko dodaj do tego trochę więcej pewności siebie 🙂